Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

OC #5: Tie me down

Znacie piosenkę Jacka Savarottiego "Tie me down"? Nie? No to nie ma na co czekać :D
Oczywiście to w nawiązaniu do pracy :)

3  wersje: ołówek, podrasowany ołówek, 1+2+kolor ;)

Marcus Di Lauro

 

czwartek, 21 sierpnia 2014

Fanart #3: Chojrak - tchórzliwy pies - Chojrak

Piórko i kolorowy tusz - tego lata eksperymentuję właśnie z tymi materiałami.
(wow, łał - sama sobie pomieszałam kolory, nawet nie wiecie jaka to radocha dla kogoś, kto wiecznie ołówkiem macha)

To jedna z tych głupich bajek, które zostają człowiekowi w głowie, a wam jakieś zostały?

poniedziałek, 4 listopada 2013

Kotokalipsa

Nie. Żadnych kotów. Chwilowo starczy mi ten jeden gad kot. To właśnie bezpośrednia przyczyna sierpniowego braku wpisów. potem to już stara dobra i nieogarnięta Pyza. Nosz sorry.

Dla nieświadomych - na Facebooku działa fanpa..   łatwiejsze wyjście strona związana z blogiem - szybciej wrzucić i przejrzeć tam niż tu. Czyli wersja dla leniwych. Nadal jednak będę tu w miarę (obiecuję, że się postaram) na bieżąco wrzucać skany i zdjęcia :)

Pyrka Studio

Najpierw pochwalę się tym chuliganem :) Whisky! *Uprzejmie prosi się o niekojarzenie imienia kota z preferencjami alkoholowymi jego właścicielki* **Wbrew pozorom mam złe skojarzenia z whisky** ***Z tym kotem teraz już też***
Teraz ma jakieś 4,5 miesiąca :) Ci, którzy takie żywe srebro kiedyś posiadali bądź wciąż posiadają wiedzą co to za ból radość.

Kota: (dawno temu i nieprawda)


A tu parę gryzmołów, dostępnych na Facebooku od jakiegoś czasu :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

Om nom nom nom

Ulalala, dwa miesiąca bez bloga ;x so sad.

Wybaczcie, proszę, jakoś tak samo wyszło : o

Od ostatniego posta zbyt wiele nie tworzyłam - tu sesja, tu praktyki i jeszcze przeprowadzka. Ostatnio skrobnęłam kilka rzeczy, to teraz w dowód, że żyję - pokazuję : D


1. Po raz kolejny wilczysko - zastanawiałam się, czy nie zrobić na podstawie tego animacji - może się uda?


poniedziałek, 20 maja 2013

Work(s) in progress

Koniec semestru, więc czas odpokutować za odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę. No oczy na wiśnię. Grzecznie więc się spinam i pracuję co by zdążyć ze wszystkim, oczywiście jest to kolejny powód, żeby odłożyć rysowanie na potem.

No dobra. Tak na serio to przeżywam niemoc twórczą. No nie mogę i już! Być może mua wena jest na tyle kochana i bystra, ze sama postanowiła, iż czas teraz na studia, ale i tak smutno : o

W zawieszeniu tkwi również napoczęty już jakiś czas temu "Cień Wiatru". Póki co książka jest naprawdę super. Szczególnie TA biblioteka. (Bez spoilerów, kto czytał wie o co cho). Tylko kiedy to skończyć? ;)

Dobrz, koniec biadolenia, wrzucam kilka wipów zawieszonych w czasie i przestrzeni.

1. Skończony jako jedyny - hobbit na zajęcia z czytelnictwa. Oryginał u Marfy :)
2. Znany już z wcześniejszego posta - ale wtedy tylko fragment i to zdjęcie robione chyba bananem.
3. Stara praca jeszcze sprzed ho ho ho, wisi i szczeka na koniec.
4. Mój faworyt - Royce. Tło będzie czarne, niech no tylko skończę ten mundur no.

Pozdrawiam was cieplutko!

P.S. Mamy 99 komentarzy - setny koment dostaje bazgroła, co wy na to? ;)) hop siup!

piątek, 10 maja 2013

Hie hie hie

Oj oj, trochę mnie tu nie było, ponad miesiąc lekko.

Nie wnikajmy dlaczego, bo jeszcze sama to odkryję. Bardziej mi szkoda, ze miałam przerwę w czytaniu waszych notek, co zamierzam niedługo nadrobić.

Wbijam tutaj na nową notkę bo chwilowo znudziło mnie pisanie o ilustratorach w XIX wieku. Co za dużo co nie zdrowo, szczególnie jak to dużo ma Ci zaliczyć przedmiot. Bleh.

Swoją drogą, ludziów tu jak mrówków! Jesteście cudowni, 11 obserwatorów a pod ostatnią notką tyle komentarzy! Och i ach, podnieśliście mua samoocenę (o ile to jeszcze możliwe). Tym razem jednak drobne rozczarowanie, bo nie za bardzo mam wam co pokazać. Zaraz odkopię maybe coś starego, hę? Wiem, że smętnie, nie bijcie, ale za to sztuk aż pięć i jeden kiepskiej jakości gratis!


Hie hie hie. No siema. Zeszłoroczny autoportretąąąą. O dziwo, aktualnie po wielu zmianach znów tak wyglądam. Nosz co za nudna persona ze mnie. Ech. 


czwartek, 4 kwietnia 2013

Wczoraj i dziś

Cześć i czołem.

Dzisiaj znów króciutko, choć prac troszkę więcej niż zwykle. W czasie świąt natchnęło mnie na odświeżanie starych rysunków. Głównie z braku weny ja myślę. Rysunki po lewej są z 2010 roku, po prawej nowa odsłona.






wtorek, 2 kwietnia 2013

Zajrzyj zobaczyć Pandorcię

Ja wiem. Wiem. Wiem.
Miał być post po 3 dniach. A jest... no, później.
Się zdarza, niet?
Trochę się tam po drodze działo, potem urodziny, święta no i się zrobił kwiecień.
Niestety, nadal nie mam weny do pisania, więc tylko hop siup powiem co to za bazgrołki.

sobota, 2 marca 2013

Pirates Doodle

No i koniec ferii.
Czuję się jakbym musiała z księżyca wrócić na Ziemię :<

Miał być wilk dla D., ale nie było podróży do Wroclove po narzędzia, więc i wilka nijak nie ma.
Było za to sporo czytania i ogólny paraliż mózgu.
No, ale w końcu przeczytałam resztę z serii pani Laurens i jestem kontent. Książeczkowy potwór został chwilowo nakarmiony i uciszony, a twórcza część umysłu już zrzuciła pajęczyny i puściła machinę w ruch. Czyli zaczynam mieć sensowne pomysły (yeah!).
Ale nie oszukujmy się - to pewnie dlatego, że czas wracać na uczelnię ;)

Dzisiaj pierwsze bazgroły - zarys nowych postaci.
Tematyka piracka - nie pytajcie czemu. Kocham piratów w wersji bardziej romantycznej (spokojnie, zdaję sobie sprawę, że w rzeczywistości daleko im było do załóg podobnych tym z One Piece).


Na pierwszy rzut panie kapitan. Tak, PANIE. Nie dość, że baba, to jeszcze dwie ;>

piątek, 8 lutego 2013

Cry Havoc!...

... And let slip the dogs of war.

Szekspir wiedział co to sesja? o.o

Najgorsze za mną, zostały mi już tylko dwa - ustny angielski i poprawka :) Jestem coraz bardziej pozytywnie nastawiona do świata, szaleję ze sprzątaniem i nawet (o zgrozo) przez te egzaminy zaczęłam się uczyć.

Przy okazji jednego dnia przerwy (nie liczę dnia, który przypadkiem przeznaczyłam na siedzenie pod drzwiami gabinetu szczekając na wpis) machnęłam się na tusz. Tym razem spróbowałam malowania jednym kolorem i efekt... nie jest zły.

sobota, 19 stycznia 2013

Sesja-fieber

      Po raz kolejny wchodzimy w stan gorączki przedsesyjnej. Jak zwykle sesja zaskoczyła studentów, a połowa z nich zapewne dowie się o tym podniosłym wydarzeniu w dniu swojego pierwszego egzaminu. No cóż, każdy żyje/studiuje jak chce.
      Ale to tylko taka dygresja albo wytłumaczenie jakości i poziomu dzisiejszego bazgroła.

      W całym tym szale natknęłam się na książkę pt. "Wykreślone imię". Taki pseudo-horror dla nastolatków. Szczególnie dla tych w okolicach 13-16 lat, bo tak właśnie reprezentuje się większość bohaterów.
     Książka mistrzostwem nie jest, przyznaję bez bicia, ale wszystko po kolei.
     Historia opowiada o rodzince dzisiaj określanej mianem 'patchworkowej' - Harriet, matka Catriony i Rolanda wychodzi za Petera - ojca Katherine i Johna. A to dopiero początek katastrofy. Obydwie dziewczyny używają skrótu imienia brzmiącego tak samo - odpowiednio Cat i Kat. I skaczą sobie właśnie o to do oczu jak dwie dzikie kotki. Roland, najstarszy z całej czwórki, jest raczej słaby psychicznie, zamiast działać woli zaszyć się w pokoju i pograć na komputerze albo zjeść coś (stąd jego pulchny wygląd). Najmłodszy jest John, chłopiec spokojny, życzliwy i cichy, pragnący jedynie trochę uwagi (mój prywatny faworyt). Rodzina nie potrafi zrobić nic bez awantury - nawet zjeść posiłku, na dodatek dostają możliwość zamieszkania w domu dziadków Johna i Kat, domu w którym kiedyś mieszkała ich zmarła matka.
     Na miejscu nic nie okazuje się być takim jak by się mogło wydawać i dzieciaki szybko przekonują się, że coś nierealnego żyje tu razem z nimi. Ale co to jest i co wyniknie z tych wakacji powinniście dowiedzieć się już sami :)
     Książka napisana jest przyjemnym, lekkim językiem. Początek nie był dla mnie szczególnie zachęcający, ale szybko przeszłam go i dotarłam do właściwiej akcji. Powiem szczerze, że nie jestem fanem horrorów i sikam w gacie na każdym odgrzewańcu w telewizji. Pewnie dlatego pewne momenty napawały mnie grozą, a aktualizacja Avasta na moim laptopie doprowadziła do palpitacji mojego zajęczego serca. Ale nawet odejmując tę grozę, można poczuć tu specyficzny klimat tajemnicy i długo skrywanych sekretów.
     Polecam głównie młodszym, ale również fanom młodzieżowych powieści.
     Zresztą, każdego kto chciałby sobie przypomnieć jak to jest być dzieckiem.

Książka na portalu lubimyczytać.pl:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/28523/wykreslone-imie

Kiedyś zacznę pisać prawdziwe recenzje. Obiecuję.



Na koniec długopisowy feniks - efekt wyżywania się na kartce, co zresztą widać po tych jakże profesjonalnych falach.

P.S. Co się dzieje, że nagle mam tyle odwiedzin? O_o" Nie wiedziałam, że jest tu coś aż tak interesującego.
Tak czy siak dzięki!


niedziela, 2 grudnia 2012

Grudzień Grudzień

Kolejny kreatywny tytuł posta.

Krok w przód, krok w przód. Jesteśmy znów troszkę bliżej ukończenia Lokiego. Co nie znaczy, że go ukończymy. Ale nadzieja majaczy na horyzoncie.

Po raz n-ty oglądałam Thora i Avengersów - ja nie wiem czemu mi się to nie nudzi. I z tej okazji powróciłam do pracy nad odłożonym digitalem. Powiem wam, że nie mogłabym żyć z rysowania (gdyby się kiedyś znalazł frajer ktoś miły, kto by mi za to płacił). Jak nie mam weny to jestem w stanie po prostu wpatrywać się w kartkę/ekran - co ja bym zrobiła gdyby mnie termin naglił? Pasek i klamka? Miałabym niemiłe myśli.

A tak na boku - ostatnio w kilku rozmowach ze znajomymi przewinęła się idea portali towarzyskich (bo 'randkowe' jakoś dziwnie brzmi). Po przemyśleniach doszłam do wniosku, że wcale nie głupie to. Znam przecież parę przykładów z życia i doceniam możliwość szukania wg. własnych kryteriów itp itd.
Jest jednak jeden zacny problem - ja i aparat/zdjęcia mijamy się szerokim łukiem. Wiecie, mi szkoda sprzętu żeby się psuł, a i one chcą pożyć jeszcze. Cała więc sprawa jak zwykle rozeszła się po kościach.
A ja wracam do Lokiego.

3majcie się cieplutko bo ostatnio coś chłód nadszedł!
>>no tak, grudzień<<

P.S. Umieram od tych prób urealnienia bazgroła ; ___ ;  Stąd ta raczej bezsensowna notka.



piątek, 23 listopada 2012

Weekend z One Piece odc.1

Przyszedł weekend, więc mogę już przestać się kryć ze swoim bimbaniem i robić to całkiem otwarcie.
Klękajcie narody.

Coś mnie ostatnio tknęło przy czytaniu nowego rozdziału "One Piece" i postanowiłam wrócić i poczytać ulubione fragmenty. Z czytania zrobiło się przeglądanie urywków anime na YouTubie, aż wreszcie oglądałam całe odcinki.
I przypomniałam sobie o niektórych postaciach, które tak bardzo lubię w tej serii. A jest ich, o zgrozo, cała armia.
A to dla mnie mały fenomen - po 689 rozdziałach nadal jestem zaskoczona tym co się dzieje w mandze, wciąż znajduje nowe oryginalne postacie, które dodaję do swego panteonu chwały i do tego potrafię śmiać się na głos czytając w kółko te same fragmenty. Wow! To jest coś.
To nas prowadzi do kolejnej sprawy - fan art. Yeah.
Wiecie, że lubię. Bardzo. Bardziej. Dobra, to moje ulubione rysunki i kij.
Powracam więc z nowym ryskiem, mniej lub bardziej dobrym, z pewnością mało oryginalnym, ale cóż.

Odc. 1
Piątek z Marco the Phoenix

W skrócie : pan Marco to bardzo silny gość, który zmienia się w feniksa z błękitnych płomieni.
Wygląda jak ananas i to do tego śnięty i pożółkły, żeby nie wspomnieć o sandałkach na obcasie i dziwnim 'czymś' zdobiącym jego nogę, ale i tak jest super i ma w sobie le moc.
Ach, no i dla ciekawskich ma tatuaż na klacie - to to niebieskie, niet? ;]
Nie pokazuje się zbyt często w OP, ale liczę, że to się jeszcze zmieni (ja wiem, że nie pierwszy raz bredzę o niemożliwym...  zignorować).
Więcej wam do szczęścia chyba nie trzeba - kto czytał/oglądał, ten wie, a kto nie czytał/oglądał temu nie ma co tłumaczyć, bo za dużo trza by się rozwlekać.

Trzymajcie się cieplutko i paczajcie na śniętego ananasa <3







P.S. Dziękuję Katarzyno za pomoc w wyborze wersji oficjalnej bazgrołka! Cześć Ci i chwała na wieki!



poniedziałek, 5 listopada 2012

Full of colours!

Udowadniam, że mnie i kredkom/pisakom/cienkopisom/tuszom/bucket in paint/etc zdarza się wpaść na siebie! Efekty różne i podróżne - nie mnie oceniać. Odnoszę jednakowoż wrażenie, że zazwyczaj kolory odciągają moją uwagę od całej reszty - nagle się okazuje, że nos na oku, ręka na głowie, a uszy w okolicach pach. Zastanawiające... Czyżby tu leżała przyczyna mojego brak koordynacji i chaosu w życiu codziennym? Może gdybym żyła w monochromatycznym świecie przestałabym wpadać na szafki/regały/stoły/krzesła/etc i potykać się na prostej drodze (nie rozumiem czemu niewidzialne przeszkody stawia się tylko na MOJEJ drodze, sic!)? Właściwie to wystarczyłoby gdybym przestała się obijać o drzwi, tak, te zamknięte. W mym zacnym przypadku urosło to rangi sportu narodowego/regionalnego/co dla kogo ważniejsze. Myślę, że dzień bez wpadnięcia na zamknięte drzwi (ewentualnie akurat otwierane przez kogoś po drugiej stronie, też dobra opcja) to dzień stracony.
Filozofia off.
Oglądanie koszmarków on.
WIP - czyli Work In Progress - przypadkowa postać.

Rodzeństwo St.Clair w bardziej realistycznym wydaniu. Nie do końca tak jak chciałam, ale to była próba nowej techniki. Crystal skończona, Brandon czeka na zbawienie/ewentualnie Sąd Ostateczny.

Digital - projekt dla Biblioteki Miejskiej w Kudowie-Zdroju :)

Czasy matury i zakup moich kochanych kredek Progresso :) Fantastyczne ujęcie Brandona.

Cz.2 radości z kredek - tym razem z radości złamałam palec (na rysunku, żeby nie było)

Cz. 3 radochy - Cleo jako kicia.

Pierwszy rok na INiBie zaowocował stworzeniem Bibliotecznego Liska, który wciąż oczekuje na epicki powrót.

Data widoczna - rysunek dla Mamy. To mua ostatnia świnka morska - Fredziu. Fredziu już fruwa z Niutką i spółką w Niebie pełnym małych świnek-aniołków. :<

niedziela, 28 października 2012

Weekendowa Wariacja

No bo powinnam wreszcie nagrać mua spijacz na ang.
Dobrze, że mój mikrofon się nie zepsuł, bo jeszcze bym musiała pożyczać laptopa.
...
No.
A wariacja na tle War Horse :)
I TAK. Wciąż pracuję nad tamtym Lokim.
Później być może coś a propos "O północy w Paryżu" :)

Pierwszy raz bawiłam się w coś takiego :> Fajnie było, ale efekt... no nie wiem, trza by co nieco popracować nad tym. Ach, i jeszcze druga wersja - zez tłem :D


sobota, 27 października 2012

Weekendowy przegląd staroci.

Jak w tytule.
Tym razem odgrzewamy 'przeboje' (Uprzejmie prosi się o przymrużenie oczu) z typu fan artów.
Jako, że nie grzeszę oryginalnością i zazwyczaj po prostu odwzorowuję to co widzę, trochę tego mam.
Wybieramy gwiazdeczki mniej psujące wzrok i apetyt oraz te które naprawdę lubię :D
*le narcyz*
Btw. Po filmowym spotkaniu z Kasią i Moniką (tfu! Młotem i Mostem) i przeciągnięciu Kasi na tę bardziej seksowną stronę mocy rozpoczynam przegląd filmów z panem Tomem H.! <spodziewajcie się jakiś wariacji rysunkowych na tym tle>

EDIT: tuż przed wrzuceniem notki obejrzałam "War Horse" i ja się pytam: TOM DLACZEGO TWOJE ROLE SĄ TAKIE ZAJEBISTE? <nie zwracajcie na to uwagi>


Kid - Eyeshield 21





Free - Soul Eater



Borodo - One Piece

Manigoldo - Saint Seiya: The lost canvas

Raito Umon - Tokyo Majin

niedziela, 21 października 2012

Marvel Mode: ON

      Coś mi się ostatnio przypomniało i wreszcie obejrzałam Iron Mana, którego ho-ho-ho temu dostałam od Aggi. Wcześniej widziałam The Avengers więc pozytywnie nastawiona puściłam sobie jako coś lekkiego.

      I się zaczęło. [Tony Stark mode: ON]
      Po Tonym Starku zdecydowałam się na Thora.
      Początek końca. [Loki mode: ON] [Brain: OFF]
      Niestety mało oryginalnie jestem zachwycona postacią Lokiego.
      Jest cudowny, wspaniały, przystojny, słodkie oczka, ciemne ciuchy, ten uśmiech, popaprany i niestabilny psychicznie. Do tego ma prezencję i jest "tym zuym". Czego chcieć więcej?

      Tak więc tematycznie - orientacyjny szkic Lokiego, Iron Man no i Loki II - dwa ostatnie kolor vs mono - sami zdecydujcie co lepsze. Ostrzegam - pierwszy raz kolorowałam w ten sposób (nienawidzę tego słowa, kojarzy mi się z przedszkolem O_o)





piątek, 19 października 2012

Le Weekend

No tak. Kolejny le weekend w naszym le życiu : D Co oznacza więcej wolnego czasu rzeczy do zrobienia w domu. Rzeczywistość rewiduje nasze plany.
A propos planów - właśnie utworzyłam zacną listę rzeczy do 50 zł, które bym chciała dostać - lista trafiła do mua Mamą i ma jej posłużyć przy świątecznych zakupach. Nowoczesna wersja Listu do Mikołaja? Tylko bez czyszczenia butów.
Przy okazji listów był przegląd muzyki i tak dochodzimy do sedna sprawy - jak to jest, że przy niektórych rysunkach czuję głęboką potrzebę MĘCZENIA w kółko jednej i tej samej piosenki? Albo jakiegoś określonego kompletu? Le dziwne O_O
Załączam kilka przykładów - uprzedzam, że utwór niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z tematyką rysunku, więc nie musicie szukać na siłę.
TWA - Próba czasu

Johnny Cash - Hurt

Elisa - Eppure Sentire -Un Senso Di Te

Christopher Tin - Baba Yetu

Tears of the Sun OST - The Journey - Kopano part 3

John Mayer - Slow dancing in a burning room

Grzegorz Markowski - Zło

środa, 17 października 2012

Bibliotekarze nie są normalni

No nie są i już. To mój wniosek po roku studiów i wakacyjnym wolontariacie. Dodatkowo stwierdzam, że wkurzać takiego w miejscu pracy to samobójstwo. Nagle może zabraknąć książek czy system się rozsypać... żeby nie wspomnieć o tym, że książka może się znaleźć, ale na Twojej twarzy. Zaiste, trza zważać na swe słowa i zdradliwy jęzor. Ale z drugiej strony, któż by nie miał tak popapranego a zarazem wyszukanego poczucia humoru? Te literackie i biblioteczne żarciki są z pewnością doskonałością w dziedzinie śmiechu.
Z przymrużeniem oka, od dziecka lubię filozofować ;) ;) ;) ;) ;)

Parę szkiców z okresu wakacji i pracy nad moim projektem z Aggą. Może kiedyś i on się tu dostanie?
Odpicowana Vivien : D


Royce - projekt munduru
(Przodu nie pokażę, bo sama nie mogę na to PACZEĆ)
Royce i Sierra - jak zwykle problem co z nogami;)


Trochę ich zdeformowało, ale cóż!
A to lubię! : D Pomimo pomyłki przy ocenianiu proporcji Sierry :D

Na dokładkę mój prywatny faworyt  czyli komiks :D Wciąż w wersji szkicowej, ale jak Mamą dośle mi mua tablet to może pokuszę się o przerobienia na kompie <tak jakbym potrafiła, KOZAK> Enjoy :D


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...