Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 października 2014

Steampunk #1

Steampunkowe zegarki. A z dołu macki wzywają <3

/Wciąż walczę z tuszem, który próbuje opanować moje ręce, biurko i wszystko co popadnie/

A5, piórko i tusz.


czwartek, 21 sierpnia 2014

Fanart #4: Cat No

Kot hejter - bo mam go na tapecie.
No i mój się tak samo gapi.

A5, piórko i tusz.


OC #3: Theo, Crystal, Vivien - concept

Raz, że dalej ćwiczę tusz, a dwa, że są postacie, które zbyt rzadko rysuję i przez to mają taki nijaki zarys.

A5, tusze: czarny i kolorowe, znów ten kochany stary pędzelek.


OC #2: Sierra

Próba malowania samym pędzelkiem w... ee... chaotycznym stylu?
Wiem już, że pędzlem nie macha się jak ołówkiem. To jest naprawdę progress.

A5, tusz czarny i czerwony, pędzelek był cienki, ale gdzieś się zmyła grubość.



OC #1: Crystal, Seifer, Royce - styl RPG Maker

W ramach ćwiczeń z piórkiem i tuszem.
A5.
Stroje na podstawie obrazków do RPG Makera VX.





Fanart #3: Chojrak - tchórzliwy pies - Chojrak

Piórko i kolorowy tusz - tego lata eksperymentuję właśnie z tymi materiałami.
(wow, łał - sama sobie pomieszałam kolory, nawet nie wiecie jaka to radocha dla kogoś, kto wiecznie ołówkiem macha)

To jedna z tych głupich bajek, które zostają człowiekowi w głowie, a wam jakieś zostały?

piątek, 8 lutego 2013

Cry Havoc!...

... And let slip the dogs of war.

Szekspir wiedział co to sesja? o.o

Najgorsze za mną, zostały mi już tylko dwa - ustny angielski i poprawka :) Jestem coraz bardziej pozytywnie nastawiona do świata, szaleję ze sprzątaniem i nawet (o zgrozo) przez te egzaminy zaczęłam się uczyć.

Przy okazji jednego dnia przerwy (nie liczę dnia, który przypadkiem przeznaczyłam na siedzenie pod drzwiami gabinetu szczekając na wpis) machnęłam się na tusz. Tym razem spróbowałam malowania jednym kolorem i efekt... nie jest zły.

wtorek, 8 stycznia 2013

Le Nowy Rok

     Wypadałoby również dać notkę z życzeniami na 2013 rok :)
      Ale nie będę się rozpisywać, bo po prostu życzę wam dotarcia do wyznaczonych celów i zdrówka przy tym.
      Happy New Year! :) :)

      A propos choroby mam całkiem sporo do powiedzenia, bo przed świętami to właśnie ona zablokowała moje wpisy. No tak smuteczek. A większy tym bardziej, że ledwo wyszłam z jednego, a tu znów coś mnie bierze. Za kie grzechy ja się pytam?

      Ale nie o tym , do recenzji sił nie mam, więc jedynie polecę wam dwie książki Marii Nurowskiej: "Nakarmić wilki" i "Requiem dla wilka".
      Kolejne z cyklu książek, które się 'je'. Rach ciach i już ostatnia strona. Człowiek ogląda wzdłuż, wszerz i po przekątnej, ale na nic to - koniec to koniec. Ostrzegam więc szczerze, że można dostać po tym niezłego ksiażkowego kaca.
      Również byłoby dobrze, gdybyście próbowali sił w podanej kolejności - z tego prostego powodu, że "Requiem..." jest kontynuacją pierwszej książki.
      I rzecz ostatnia - to nie jest książka typowo o wilkach. One tam są, owszem. Wszędzie czuć ich obecność, a nawet pojawiają się w akcji. A jednak to nie wokół nich krąży akcja, co to to nie. One są cieniem za wszystkimi działaniami bohaterów, pozwalają na siebie spojrzeć i czasem z łaską odegrają swoją rolę. Nie dane nam jest jednak poznać co czują, jakimi ambicjami się kierują i czy w ogóle to robią. Wilk to zagadka i niech tak zostanie.
     Tyle w tej sprawie. Dorzucam linki do książek na lubimy czytać

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/66635/nakarmic-wilki
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/107789/requiem-dla-wilka

      Oraz linki do recenzji obu książek autorstwa Tetiisheri:

http://czytadlatetiisheri.blogspot.com/2011/12/nakarmic-wilki-maria-nurowska.html
http://czytadlatetiisheri.blogspot.com/2011/12/requiem-dla-wilka-maria-nurowska.html

      A na koniec tematycznie - wilk.
      Nie do końca potrafię wytłumaczyć czemu jest chory i na co, ale to również mi dzisiaj pasuje, więc radujcie się i cieszcie :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Full of colours!

Udowadniam, że mnie i kredkom/pisakom/cienkopisom/tuszom/bucket in paint/etc zdarza się wpaść na siebie! Efekty różne i podróżne - nie mnie oceniać. Odnoszę jednakowoż wrażenie, że zazwyczaj kolory odciągają moją uwagę od całej reszty - nagle się okazuje, że nos na oku, ręka na głowie, a uszy w okolicach pach. Zastanawiające... Czyżby tu leżała przyczyna mojego brak koordynacji i chaosu w życiu codziennym? Może gdybym żyła w monochromatycznym świecie przestałabym wpadać na szafki/regały/stoły/krzesła/etc i potykać się na prostej drodze (nie rozumiem czemu niewidzialne przeszkody stawia się tylko na MOJEJ drodze, sic!)? Właściwie to wystarczyłoby gdybym przestała się obijać o drzwi, tak, te zamknięte. W mym zacnym przypadku urosło to rangi sportu narodowego/regionalnego/co dla kogo ważniejsze. Myślę, że dzień bez wpadnięcia na zamknięte drzwi (ewentualnie akurat otwierane przez kogoś po drugiej stronie, też dobra opcja) to dzień stracony.
Filozofia off.
Oglądanie koszmarków on.
WIP - czyli Work In Progress - przypadkowa postać.

Rodzeństwo St.Clair w bardziej realistycznym wydaniu. Nie do końca tak jak chciałam, ale to była próba nowej techniki. Crystal skończona, Brandon czeka na zbawienie/ewentualnie Sąd Ostateczny.

Digital - projekt dla Biblioteki Miejskiej w Kudowie-Zdroju :)

Czasy matury i zakup moich kochanych kredek Progresso :) Fantastyczne ujęcie Brandona.

Cz.2 radości z kredek - tym razem z radości złamałam palec (na rysunku, żeby nie było)

Cz. 3 radochy - Cleo jako kicia.

Pierwszy rok na INiBie zaowocował stworzeniem Bibliotecznego Liska, który wciąż oczekuje na epicki powrót.

Data widoczna - rysunek dla Mamy. To mua ostatnia świnka morska - Fredziu. Fredziu już fruwa z Niutką i spółką w Niebie pełnym małych świnek-aniołków. :<

piątek, 19 października 2012

Le Weekend

No tak. Kolejny le weekend w naszym le życiu : D Co oznacza więcej wolnego czasu rzeczy do zrobienia w domu. Rzeczywistość rewiduje nasze plany.
A propos planów - właśnie utworzyłam zacną listę rzeczy do 50 zł, które bym chciała dostać - lista trafiła do mua Mamą i ma jej posłużyć przy świątecznych zakupach. Nowoczesna wersja Listu do Mikołaja? Tylko bez czyszczenia butów.
Przy okazji listów był przegląd muzyki i tak dochodzimy do sedna sprawy - jak to jest, że przy niektórych rysunkach czuję głęboką potrzebę MĘCZENIA w kółko jednej i tej samej piosenki? Albo jakiegoś określonego kompletu? Le dziwne O_O
Załączam kilka przykładów - uprzedzam, że utwór niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z tematyką rysunku, więc nie musicie szukać na siłę.
TWA - Próba czasu

Johnny Cash - Hurt

Elisa - Eppure Sentire -Un Senso Di Te

Christopher Tin - Baba Yetu

Tears of the Sun OST - The Journey - Kopano part 3

John Mayer - Slow dancing in a burning room

Grzegorz Markowski - Zło

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...