niedziela, 2 grudnia 2012

Grudzień Grudzień

Kolejny kreatywny tytuł posta.

Krok w przód, krok w przód. Jesteśmy znów troszkę bliżej ukończenia Lokiego. Co nie znaczy, że go ukończymy. Ale nadzieja majaczy na horyzoncie.

Po raz n-ty oglądałam Thora i Avengersów - ja nie wiem czemu mi się to nie nudzi. I z tej okazji powróciłam do pracy nad odłożonym digitalem. Powiem wam, że nie mogłabym żyć z rysowania (gdyby się kiedyś znalazł frajer ktoś miły, kto by mi za to płacił). Jak nie mam weny to jestem w stanie po prostu wpatrywać się w kartkę/ekran - co ja bym zrobiła gdyby mnie termin naglił? Pasek i klamka? Miałabym niemiłe myśli.

A tak na boku - ostatnio w kilku rozmowach ze znajomymi przewinęła się idea portali towarzyskich (bo 'randkowe' jakoś dziwnie brzmi). Po przemyśleniach doszłam do wniosku, że wcale nie głupie to. Znam przecież parę przykładów z życia i doceniam możliwość szukania wg. własnych kryteriów itp itd.
Jest jednak jeden zacny problem - ja i aparat/zdjęcia mijamy się szerokim łukiem. Wiecie, mi szkoda sprzętu żeby się psuł, a i one chcą pożyć jeszcze. Cała więc sprawa jak zwykle rozeszła się po kościach.
A ja wracam do Lokiego.

3majcie się cieplutko bo ostatnio coś chłód nadszedł!
>>no tak, grudzień<<

P.S. Umieram od tych prób urealnienia bazgroła ; ___ ;  Stąd ta raczej bezsensowna notka.



sobota, 24 listopada 2012

Weekend z One Piece odc. 2

Sobota, sobota, och soboto!
Ściemniałam. Jednak zabrałam się za coś pożytecznego do roboty. Pech.

Dzisiaj druga część krótkich przemyśleń na temat mangi i anime One Piece.
Z tej okazji opowiem wam o reniferze.
No co? Idą święta.

Odc. 2
Sobota z Tony Tony Chopperem
 
Chopper - niebiesko-nosy renifer, który po zjedzeniu tajemniczego owocu zyskał moc... bycia ludzkim.
Chodzi na dwóch nóżkach, mówi i zachowuje się jak człowiek. A do tego jest lekarzem.
To jedna z moich naj naj w całej serii jak również jedna z głównych postaci, więc tym razem nie narzekam na jego brak (uff, choć raz!).
Chopper ma za sobą smutną i cudownie magiczną przeszłość, a wątek jego dołączenia do załogi pirackiej jest jednym z najfajniejszych. Żeby było pięknie i cudownie, na to wszystko zrobili jeszcze pełnometrażowy film skupiony właśnie na tamtych wydarzeniach (awww, niebo). Film ten za każdym razem wyciska ze mnie wodospady łez i niekontrolowane "awww" więc dla waszego zdrowia psychicznego nie będę się zagłębiać.


Tak jak poprzednio nie będę tu wnikać w świat One Piece, bo byłby to dla was po prostu nudny wykład (a tych dość już mamy na uczelni). Na zakończenie dwie moje prace z naszym reniferem.

Trzymajcie się cieplutko!



P.S. Jak tylko uzbieram na tomik "One Piece" strzelę recenzyyję, co wy na to? :>

piątek, 23 listopada 2012

Weekend z One Piece odc.1

Przyszedł weekend, więc mogę już przestać się kryć ze swoim bimbaniem i robić to całkiem otwarcie.
Klękajcie narody.

Coś mnie ostatnio tknęło przy czytaniu nowego rozdziału "One Piece" i postanowiłam wrócić i poczytać ulubione fragmenty. Z czytania zrobiło się przeglądanie urywków anime na YouTubie, aż wreszcie oglądałam całe odcinki.
I przypomniałam sobie o niektórych postaciach, które tak bardzo lubię w tej serii. A jest ich, o zgrozo, cała armia.
A to dla mnie mały fenomen - po 689 rozdziałach nadal jestem zaskoczona tym co się dzieje w mandze, wciąż znajduje nowe oryginalne postacie, które dodaję do swego panteonu chwały i do tego potrafię śmiać się na głos czytając w kółko te same fragmenty. Wow! To jest coś.
To nas prowadzi do kolejnej sprawy - fan art. Yeah.
Wiecie, że lubię. Bardzo. Bardziej. Dobra, to moje ulubione rysunki i kij.
Powracam więc z nowym ryskiem, mniej lub bardziej dobrym, z pewnością mało oryginalnym, ale cóż.

Odc. 1
Piątek z Marco the Phoenix

W skrócie : pan Marco to bardzo silny gość, który zmienia się w feniksa z błękitnych płomieni.
Wygląda jak ananas i to do tego śnięty i pożółkły, żeby nie wspomnieć o sandałkach na obcasie i dziwnim 'czymś' zdobiącym jego nogę, ale i tak jest super i ma w sobie le moc.
Ach, no i dla ciekawskich ma tatuaż na klacie - to to niebieskie, niet? ;]
Nie pokazuje się zbyt często w OP, ale liczę, że to się jeszcze zmieni (ja wiem, że nie pierwszy raz bredzę o niemożliwym...  zignorować).
Więcej wam do szczęścia chyba nie trzeba - kto czytał/oglądał, ten wie, a kto nie czytał/oglądał temu nie ma co tłumaczyć, bo za dużo trza by się rozwlekać.

Trzymajcie się cieplutko i paczajcie na śniętego ananasa <3







P.S. Dziękuję Katarzyno za pomoc w wyborze wersji oficjalnej bazgrołka! Cześć Ci i chwała na wieki!



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...